Dziś ukazał się artykuł w Dzienniku Polskim nt Kostrza. Odrzucony przez Radę plan był tematem jednego z moich pierwszych wystąpień w tej kadencji. Zabrałem głos pomimo nieżyczliwych okrzyków i gwizdów z widowni, potem zgłosiłem votum separatum od wyniku głosowania. Pytałem w nim co radni powiedzą za dwadzieścia lat, kiedy szkody spowodowane brakiem planu wyjdą na jaw. Myliłem się w jednym - stało się to dużo szybciej i jest rzadką okazją  do rozliczenia radnych z konsekwencji ich działań - na ogół trwa to dużo szybciej

link do artykułu: http://dziennik.krakow.pl/pl/region/krakow/1021787-kto-chcial-zeby-powodz-zalala-budynki-w-kostrzu.html

Kto chciał, żeby powódź zalała budynki w Kostrzu?

KONTROWERSJE. Plan miejscowy dla Kostrza i Bodzowa wykluczał zabudowę na terenach zagrożonych przez powódź. Na podtopionych deszczem gruntach nadal jednak buduje się domy.

Kiedy kupowaliśmy dom cztery lata temu, zapewniano nas, że jest tu bezpiecznie - mówi Marcin Wolsza, mieszkaniec ul. Widłakowej w Krakowie, gdzie woda w ubiegłym tygodniu przekroczyła wysokość metra. Zarzuca deweloperowi celowe wprowadzenie w błąd i czuje się oszukany: - Był sporządzany plan miejscowy wyłączający te tereny spod zabudowy, ale radni go nie przyjęli. Dlaczego? - pyta.